Czytając program ONR

Drukuj

Dysksuja na temat przemarszu ONR przez Warszawe skupiła się w dużej mierze na kwestii wolności słowa. Wydaje się, że wolność słowa to nie jest jednak najważniejszy problem. Propagowanie faszyzmu jest bowiem w Polsce prawnie zakazane. Ważniejsze jest pytanie o to, czy ONR faktycznie propaguje faszyzm. O tym czy ONR propaguje faszyzm każdy może się przekonać samodzielnie czytając program organizacji i porównując go z programami przedwojennych organizacji faszystowskich. Podobieństwa z programem organizacji faszystowskich są wyraźne. Program jest jednak napisany w tak sprytny sposób, że trudno otwarcie zarzucić ONR faszyzm.

Konserwatywni publicyści domagający się wolności słowa zdają się nie dostrzegać, iż wolność ta jest w Polsce ograniczona przez kodeks karny. Art. 256 głosi:

„Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.”

A więc kodeks karny rozstrzyga, że propagowanie faszyzmu nie jest w Polsce legalne. Moim zdaniem ten artykuł ma sens i nie ma powodu domagać się jego zmiany. Dyskusja na ten temat jest bezprzedmiotowa.

Zasadnicze pytanie nie dotyczy więc wcale wolności słowa. Pytanie zasadnicze dotyczy tego, czy ONR propaguje faszyzm.

Tu jednak pojawia się wątpliwość co do znaczenia pojęcia faszyzmu. W języku potocznym pojęcie faszyzmu zupełnie się rozwodniło i straciło sens. Dzisiaj każdego można nazwać faszystą. Różni ludzie określają faszystami tak różnorodne postacie jak Angela Merkel czy Jarosław Kaczyński. W krajach anglosaskich jest jeszcze gorzej. Do języka potocznego weszły tam takie określenia jak „grammar nazi” – nazista gramatyczny – ktoś kto pedantycznie domaga się poprawności gramatycznej; „feminonazi” – feminonazistka. Na skutek tego bezmyślnego operowania „faszyzmem” dla wielu ludzi pojęcie utraciło swoje znaczenie. Częściowo racje mają ci publicyści, którzy sugerują że nazywanie kogoś faszystą to po prostu chwyt retoryczny.

Na przekór temu rozwadnianiu pojęcia faszyzmu warto przypomnieć czym faktycznie był historyczny faszyzm. Program faszyzmu zawierał na ogół następujące punkty:

* sprzeciw wobec demokracji parlamentarnej
* kult państwa
* skrajny nacjonalizm – koncepcja narodu jako jedności etycznej – wszyscy członkowie narodu mają myśleć tak samo
* anty-kapitalizm połączony z etatyzmem – postulat nacjonalizacji gospodarki
* utopijna koncepcja idealnego społeczeństwa – w którym decydujące znaczenie ma wojskowa hierarchia

Powyższe punkty nie są wyczerpujące, jest to coś w rodzaju definicji roboczej.

Problem z taką definicją faszyzmu jest taki, że trudno określić ile postulatów i jaka ich dokładna treść czynią kogoś faszystą. Przykładowo polscy konserwatyści zawsze byli skłonni bronić silnego państwa. Nie czyni ich to faszystami.

Pamiętajmy jednak, że istotne jest także to, za kogo ktoś się uważa. ONR sam uważał się w latach 30-tych za organizacje faszystowską. Faszyzm był więc deklarowanym programem Bolesława Piaseckiego. Przedwojenni działacze ONR z uznaniem patrzyli na faszystowskie Włochy i Hitlera.

Dzisiejszy ONR twierdzi jednak, iż zerwał ze swoją faszystowską przeszłością. Działacze ONR zwracają uwagę na to, że ONR był prześladowany przez nazistów. Na przykład Bolesław Piasecki walczył w armii polskiej przeciwko Hitlerowi, potem został uwięziony przez Gestapo. Wielu członków ONR uczestniczyło w polskiej konspiracji i walczyło z nazistami. Jest to prawda.

Z drugiej strony jednak istnieli tacy działacze ONR, którzy kolaborowali z Hitlerem. Głównie chodzi tutaj o organizacje NOR założoną przez dawnych członków. Organizacja ta otwarcie współpracowała z nazistami. Jej członkowie współuczestniczyli w prześladowaniu Żydów.

Dzisiejszy ONR dystansuje się wobec NOR i akcentuje ciągłość z tymi członkami, którzy walczyli z Hitlerem. Pozostaje jednak pytanie na ile to dystansowanie się wobec hitleryzmu rozwiązuje problem? Najważniejsze moim zdaniem nie jest samo dystansowanie się wobec kolaborantów ale raczej pytanie o powody tej decyzji. Ważne jest to wobec czego dokładnie dystansuje się ONR.

Chodzi mi o to, że polska prawica w ogóle a ONR w szczególności ma pewien problem z Hitlerem. Z jednej strony Hitler nienawidził Słowian i Polaków i planował ich eksterminacje. Z tego powodu nie był on zainteresowany współpracą z polskimi narodowcami. Główne pytanie moim zdaniem brzmi tutaj: czy gdyby Hitler miał inne podejście do Polski – czy wtedy możliwy byłby sojusz z nim? Innymi słowy czy gdyby Hitler chciał jedynie dokonać eksterminacji Żydów – ale już nie eksterminacji Polaków – czy wtedy ONR wszedłby z nim w sojusz?

Spoglądając na przedwojenny program ONR odpowiedź wydaje się brzmieć: oczywiście, że tak. Przedwojenny ONR miał w swoim programie prześladowania Żydów. Celem ONR było zbudowanie jednolitego narodu, odebranie majątków wszystkim Żydom i wygnanie ich z kraju. Pod tym względem program ONR nie różnił się więc od programu Hitlera.

A więc działacze ONR zapewne popierali holocaust. Mordowanie Żydów w obozach koncentracyjnych raczej na pewno nie budziło ich sprzeciwu. Można raczej przypuszczać, że spotykało się z uznaniem. Sam Hitler oczywiście był pewnie znienawidzony – w końcu chciał on przecież zniszczyć naród polski. W tym wypadku jednak nienawiść wobec Hitlera nie musiała oznaczać potępienia mordów na Żydach. Mordując Żydów w bestialski sposób Hitler mógł, zdaniem tych ludzi, wyrządzić Polsce przysługę.

Czy dzisiejszy ONR zdystansował się wobec tego? Czy działacze ONR potępiają okrucieństwa jakie miały miejsce w Auschwitz? Czy dzisiejszy program ONR zakłada lub mógłby prowadzić do jakiegoś nowego Auschwitz? Jeśli ONR nie dystansuje się wobec Auschwitz to zapewnianie o potępianiu Hitlera i nazizmu jest fałszywe.

W sumie nie wiem czy ONR potępia holocaust. Mam jednak dostęp do programu ONR – jest on powszechnie dostępny w Internecie. Możemy więc łatwo sprawdzić czy organizacja propaguje faszyzm czy nie.

Program ten rozpoczyna się od przywołania Boga. Postulat pierwszy: „Zbawienie w Bogu ostatecznym celem człowieka”. ONR powołuje się tutaj na kościół katolicki. Sam kościół zdystansował się jednak w zeszły piątek wobec nacjonalizmu. Poza tym papież Franciszek mocno deklarował, że każda parafia powinna przyjąć uchodźców i im pomóc. Podobna była postawa Jana Pawła II, który zawsze mocno akcentował konieczność pomocy uchodźcom i imigrantom. Miłość ONR do kościoła nie jest więc miłością do oficjalnego stanowiska.

Oczywiście centralnym elementem programu jest naród. Co ciekawe naród nie jest definiowany przez narodowców w oparciu o rasę. Deklaracja potępia rasizm biologiczny i definiuje naród jako wspólnotę ludzi, którzy czują się Polakami. Program postuluje także: „zachowanie stanu homogeniczności etnicznej”. Trudno jednak powiedzieć jak to zachowanie miałoby wyglądać i czym dokładnie ten naród jest. Czy geje, lesbijki, ateiści, Żydzi, protestanci i muzułmanie także mogą być częścią narodu polskiego? Czy Żyd, który czuje się Polakiem jest zdaniem ONR częścią narodu?

Ważniejsze jest jednak pytanie o to, jak zachować tą „homogeniczność etniczną”. Dzisiejsza Polska wcale homogeniczna nie jest. Mamy imigrantów z różnych krajów, z Ukrainy, Afryki, Europy Zachodniej. Mamy ludzi, którzy nie wierzą w Boga. Wielu Polaków może także nie odczuwać „przywiązania do polskiej tradycji”. Jak więc powinniśmy zachować homogeniczność? Sformułowanie „zachowanie” sugeruje że Polska jest homogeniczna i trzeba tą homogeniczność zachować. Warto jednak zapytać: co jeśli uznamy, że Polska homogeniczna nie jest? Czy w takim razie przemoc wobec tych „nie-homogenicznych” jest dopuszczalna? W deklaracji ONR nie ma otwartego potępienia przemocy wobec mniejszości.

A więc już robi się nieco niebezpiecznie. Dalej robi się jeszcze niebezpieczniej. Jaka jest wizja ustroju państwa? Otóż państwo ma być zorganizowane jak wojsko – w oparciu o zasady hierarchiczności.

„Czynnikami decydującymi o miejscu w hierarchii nie będą majątek i urodzenie, lecz osiągnięty poziom moralny, zasługi na rzecz służby Ojczyźnie i poziom zdolności osobistych.”

W programie nie pisze w jaki sposób ma być oceniana ta pozycja w hierarchii. Jak można przypuszczać w praktyce oceny miałaby dokonywać jakaś partia. A więc jakiś komitet ONR miałby decydować kto jest dobry, kto zły, kto moralny kto niemoralny. Na tej podstawie miano by decydować o tym ile kto zarabia. Zapewne kryteria oceny byłyby zaczerpnięte z jakiegoś, odpowiednio przetworzonego, katechizmu katolickiego.

Ten punkt programu wydaje się więc otwarcie zapowiadać dyskryminacje. Każdy, kto żyje inaczej niż moralność ONR nie będzie zasługiwał w państwie ONR na podwyżkę. Czy w praktyce miałoby to wyglądać tak jak strażnicy rewolucji w Iranie lub Talibowie w Afganistanie? Jak wiemy w tych krajach istnieje policja moralna, która każe i (rzadziej) nagradza za moralne lub niemoralne zachowanie. Wydaje się, że ONR postuluje wprowadzenie takiej instytucji.

Najgorszy jest jednak kolejny postulat programu

„Ograniczona zostanie rola partii politycznych jako instytucji szkodliwych, stawiających interes ugrupowań ponad wspólny interes Narodu”

tutaj mamy już formalne zakwestionowanie demokracji. Pluralizm polityczny jest, zdaniem ONR, szkodliwy. Program otwarcie więc kwestionuje demokracje. Każda partia, która nie reprezentuje interesu narodu – a więc zapewne każda partia, która nie jest ONR – powinna zostać zlikwidowana. Rzecznikiem interesu narodu jest ONR – i tylko ONR może istnieć jako partia polityczna.

Po tej bardzo złowrogiej formule następuje udawane odrzucenie totalitaryzmu.

„Odrzucamy każdą formę totalitaryzmu, w tym liberalną demokrację”

To zdanie jest kpiną. Demokracja liberalna nie jest totalitaryzmem. Demokracja liberalna powstała w odpowiedzi na totalitaryzm i jest jej przeciwieństwem.

W dalszych punktach programu mamy kolejne złowrogie twierdzenia. Nacjonalizacja gospodarki, bardzo mgliste i niejasne twierdzenia o własności prywatnej („własność prywatna będzie pełnić funkcję nie tylko ekonomiczną, ale przede wszystkim społeczną” – co to znaczy? odebranie majątków Żydom i obcokrajowcom?). Na koniec mamy dosyć zaskakujące twierdzenia o Kresach Wschodnich, które zostały bezprawnie odebrane Polsce i powinny być odzyskane.

Czytaj również

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>